
Domek Pod Jemiołami wyrósł z rodzinnych wspomnień nad jeziorem Sopień – z wakacji u babci, pierwszych lekcji pływania i czasu spędzanego wśród lasów Pojezierza Brodnickiego. Justyna i Dawid postanowili zamienić to miejsce w kameralny azyl, w którym najważniejsze są widok za oknem, bliskość natury i wolność odpoczynku we własnym rytmie, a technologia – w tym system rezerwacji BedBooking – dyskretnie wspiera ich w dbaniu o gości i spokojny rozwój obiektu.

J&D Fischer: Miejsce nad jeziorem Sopień jest związane z rodziną Dawida – to właśnie w tym miejscu przyjeżdżał na wakacje do babci, a jego ojciec prowadził tu tartak. W jeziorze Sopień on i jego rodzeństwo oraz kuzyni nauczyli się pływać i spędzali całe dnie na łonie natury. Justyna również jest związana z Pojezierzem Brodnickim – regionem ponad stu jezior, lasów i niewielkich miejscowości, który jest nie tylko atrakcyjnym kierunkiem wypoczynkowym, lecz przede wszystkim naszym domem i codziennym otoczeniem.
Od początku największą wartością tego miejsca była dla nas sama lokalizacja i związane z nią wspomnienia. Jezioro i las sprawiają, że można naprawdę odłączyć się od codziennego tempa. Nie chcieliśmy tworzyć kolejnego obiektu, który przyciąga wyłącznie wyposażeniem. Zależało nam na miejscu, w którym najważniejszym doświadczeniem będzie widok za oknem, bliskość wody i możliwość spędzenia kilku dni we własnym rytmie.
J&D Fischer: Nazwa domku pojawiła się dzięki naszym pierwszym gościom, którzy zwracali uwagę na piękno jemioł porastających okoliczne drzewa. Śmialiśmy się, że niezależnie od tego, jak będzie zmieniało się to miejsce, jemioły i tak z nami zostaną.
Spodobała nam się również ich symbolika. Wiecznie zielone jemioły kojarzone są z miłością, obfitością i zdrowiem, dlatego uczyniliśmy je znakiem rozpoznawczym naszego domku i wpisaliśmy je w jego nazwę.
J&D Fischer: Chcieliśmy stworzyć alternatywę dla dużych hoteli i ośrodków wypoczynkowych. Goście otrzymują cały domek na wyłączność, mogą przyjechać w parze, z rodziną albo w małej grupie i nie muszą dostosowywać się do rytmu innych osób.
Z jednej strony jest tu natura, jezioro i las, a z drugiej komfort potrzebny podczas normalnego wypoczynku: pełne wyposażenie, dwie sypialnie, klimatyzacja, kominek i przestrzeń, w której można dobrze czuć się również wtedy, gdy pogoda nie sprzyja.
J&D Fischer: Nie chcieliśmy tworzyć przypadkowej listy udogodnień. Myśleliśmy raczej o konkretnych momentach pobytu: poranku z widokiem przez panoramiczne okno, wieczorze przy kominku, ognisku przed domkiem czy czasie spędzonym na jeziorze.
Dlatego pojawiły się między innymi dwa SUP-y, miejsce na ognisko z drewnem, grill, hamak, klimatyzacja z funkcją grzania i dobrze wyposażona kuchnia. Każdy z tych elementów ma pomagać gościom korzystać z miejsca, a nie być jedynie kolejnym punktem w opisie oferty.

J&D Fischer: Domek może pomieścić do sześciu osób, ale nie chcemy definiować go wyłącznie przez liczbę miejsc noclegowych. To przestrzeń zarówno dla pary, która szuka spokojnego weekendu, jak i dla rodziny czy małej grupy znajomych.
J&D Fischer: Pierwszy sezon szybko pokazał nam, że samo przygotowanie pięknego obiektu jest dopiero początkiem. Prowadzenie domku oznacza również odpowiadanie na pytania gości, ustalanie cen, przygotowywanie treści promocyjnych, pilnowanie rezerwacji, organizowanie sprzątania i reagowanie na sytuacje, których wcześniej nie dało się przewidzieć.
Zaskoczyło nas także to, jak różnie goście planują swoje pobyty. Niektórzy rezerwują je z dużym wyprzedzeniem – termin obejmujący tydzień Bożego Ciała został zarezerwowany już w styczniu. Inni podejmują decyzję zupełnie spontanicznie i pytają o wolny domek w piątek, gdy weekend właśnie się rozpoczyna.
J&D Fischer: Z zewnątrz może się wydawać, że jeden domek oznacza niewiele pracy. W rzeczywistości trzeba jednocześnie zajmować się marketingiem, sprzedażą, kalendarzem, kontaktem z gośćmi, przygotowaniem obiektu, naprawami, rozliczeniami i rozwijaniem oferty. Jeden domek oznacza też, że nie można rozłożyć ryzyka na kilkanaście pokoi, dlatego ważne stają się dobre planowanie sezonu i sprawna obsługa zapytań.

J&D Fischer: Przy jednym obiekcie pomyłka w kalendarzu może oznaczać, że nie mamy żadnego zastępczego pokoju ani drugiego domku, który moglibyśmy zaproponować gościom. Dlatego jedno, zawsze aktualne źródło informacji o dostępności daje nam przede wszystkim poczucie kontroli.
Na co dzień korzystamy głównie z kalendarza rezerwacji – mamy wszystko na telefonie, więc prowadząc rozmowę z zainteresowanymi osobami, wystarczy zerknąć na dostępne terminy i ceny. To szczególnie ułatwia pracę w sezonie, kiedy otrzymujemy wiele zapytań w krótkim czasie. Korzystamy też z channel managera, który synchronizuje naszą dostępność z Booking.com, systemu rezerwacji na stronie internetowej oraz modułu Statystyki. Dzięki temu możemy szybko sprawdzić wolne terminy, uporządkować rezerwacje, kontrolować obłożenie i obserwować wyniki obiektu.
Mniej czasu poświęcamy na ręczne przepisywanie informacji i pilnowanie kilku kalendarzy jednocześnie, a więcej na kontakt z gośćmi i rozwijanie samego domku.
J&D Fischer: Chcemy stopniowo ulepszać miejsce i zwiększać jego atrakcyjność także poza głównym sezonem, ale bez zmieniania go w rozbudowany ośrodek. Najważniejsze jest dla nas zachowanie prywatności, bliskości natury i poczucia, że goście mają tę przestrzeń naprawdę dla siebie.
Rozwój rozumiemy więc nie tylko jako dodawanie nowych elementów. To również lepsza obsługa, sprawniejsza organizacja rezerwacji, dopracowana komunikacja i coraz lepsze rozumienie tego, czego szukają nasi goście.
Jeśli chcesz poczuć klimat pojezierza i poznać Domek Pod Jemiołami, odwiedź stronę internetową: https://domekpodjemiolami.pl/
Zajrzyj też na profile w mediach społecznościowych, gdzie właściciele dzielą się widokami znad jeziora, codziennością domku i informacjami o wolnych terminach: Facebook, Instagram.